Tłuszcz ma złą prasę. Od dziesięcioleci słyszymy, że „od tłuszczu się tyje” i że „tłuszcz zatyka żyły”. A tymczasem prawda jest znacznie ciekawsza: tłuszcz jest Twoim przyjacielem — pod warunkiem, że wybierasz ten właściwy. Zły tłuszcz faktycznie szkodzi. Dobry — wręcz leczy. Różnica nie tkwi w tym, czy jemy tłuszcz, tylko w tym, jaki tłuszcz jemy.

Ten artykuł jest po to, żebyś po przeczytaniu wiedziała, co włożyć do koszyka w sklepie, a co zostawić na półce. Bez chemicznego żargonu. Z konkretnymi przykładami z życia — z sałatki, z patelni, ze słoika dla dziecka.

Po co nam w ogóle tłuszcz?

Zanim zaczniemy dzielić oleje na dobre i złe, warto wiedzieć, dlaczego organizm w ogóle tłuszczu potrzebuje. Kilka faktów, które mogą Cię zdziwić:

Zapamiętaj: Niskotłuszczowy jogurt „light” z dodatkiem cukru jest dużo gorszy niż zwykły pełnotłusty jogurt naturalny. Producent usuwając tłuszcz musi to czymś zastąpić — i zwykle robi to cukrem albo skrobią modyfikowaną.

Trzy rodziny tłuszczów — bez bólu głowy

Żeby nie zanudzić Cię chemią, zrobię to prosto. Tłuszcze dzielą się na trzy główne grupy:

1. Tłuszcze nasycone

To te, które w temperaturze pokojowej są stałe: masło, smalec, olej kokosowy, tłuszcz na pieczonym schabie. Nie są „złem wcielonym”, jak się kiedyś mówiło — w rozsądnych ilościach są potrzebne. Ale ich nadmiar (codzienne tłuste mięso, sery, masło na wszystkim) naprawdę podnosi cholesterol.

2. Tłuszcze jednonienasycone (Omega 9)

Płynne w temperaturze pokojowej, ale zagęszczają się w lodówce. Klasyczny przykład: oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej z awokado, migdały. To są „gwiazdy” zdrowej kuchni — podnoszą dobry cholesterol (HDL), obniżają zły (LDL), chronią serce.

3. Tłuszcze wielonienasycone (Omega 3 i Omega 6)

Zawsze płynne, nawet w lodówce. Tu siedzą Omega 3 (olej lniany, tłuste ryby, siemię lniane) i Omega 6 (olej słonecznikowy, kukurydziany, sojowy). Ważne: Omega 3 to te, których prawie wszyscy mamy za mało, a Omega 6 — za dużo, bo wciskają je do większości przetworzonej żywności.

I czwarta grupa, osobno, bo to zagrożenie: tłuszcze trans

Ważne! Tłuszcze trans to ta jedna rzecz w tym artykule, o której chcę, żebyś pamiętała nawet za tydzień. Powstają, gdy producent weźmie tani olej roślinny i „utwardzi” go chemicznie (uwodornienie), żeby był stały jak masło i trwalszy. Znajdziesz je w margarynach do pieczenia, gotowych ciastach, wafelkach, chipsach, fast foodach, pączkach ze stacji benzynowej. Tłuszcze trans naprawdę zwiększają ryzyko zawału, udaru i chorób serca. Nie ma dla nich „bezpiecznej dawki”.

Spójrzmy na Twoją sałatkę

Wyobraź sobie najzwyklejszą sałatkę: pomidor, ogórek, papryka, sałata, kawałek mozzarelli albo fety, garść pestek słonecznika. I teraz pytanie za sto punktów: czym to polejesz?

Od tej decyzji zależy, czy sałatka jest naprawdę zdrowa, czy tylko udaje zdrową.

Oliwa z oliwek extra virgin — Twój domyślny wybór

Jeśli masz w domu jedną jedyną butelkę oleju — niech to będzie oliwa z oliwek extra virgin. To jest tłuszcz, który ma wszystko: dużo Omegi 9, witaminy E i K1, przeciwutleniacze (oleuropeina, oleaceina), antybakteryjne działanie. Regularne spożycie oliwy zmniejsza ryzyko udaru mózgu o 26% i choroby niedokrwiennej serca o 27%.

Co oznacza „extra virgin” na etykiecie?

Słowo „virgin” (dziewicza) oznacza, że oliwa została wyciśnięta mechanicznie, na zimno, bez użycia rozpuszczalników chemicznych ani wysokich temperatur. „Extra virgin” (najwyższa klasa) to oliwa z pierwszego tłoczenia, o kwasowości poniżej 0,8%. Ma najintensywniejszy smak, najwięcej przeciwutleniaczy i najwięcej wartości zdrowotnych.

Co kupić: Butelka z ciemnego szkła (światło niszczy oliwę), napis „extra virgin” lub „pierwsze tłoczenie na zimno”, kraj pochodzenia podany konkretnie (np. „Toskania, Włochy”, a nie „mieszanka olejów z UE i spoza UE”), data tłoczenia lub „best before” w granicach 18 miesięcy od zakupu.
Czego unikać: Oliwa w plastikowej butelce, napis „olive oil” bez „extra virgin”, „mieszanka olejów z UE i spoza UE”, cena podejrzanie niska (dobra extra virgin nie może kosztować 15 zł za litr — jeśli tyle kosztuje, to prawie na pewno rafinowana lub rozcieńczona).

Do czego używać oliwy extra virgin?

Olej lniany — superbohater Twojej sałatki

Jeśli kiedykolwiek słyszałaś o Omega 3 i nie masz zamiaru jeść codziennie łososia, odpowiedź nazywa się olej lniany. To najbogatsze roślinne źródło kwasu alfa-linolenowego (ALA) — podstawowej Omegi 3. W 100 g oleju lnianego jest 55–60 g kwasu alfa-linolenowego.

Ale uwaga — to nie jest zwykły olej ze sklepu

Ważne! Olej lniany wysoko linolenowy (ten zdrowy, ten „Budwigowy”) nie stoi na półce w zwykłym spożywczaku. Kwasy Omega 3 bardzo szybko się utleniają pod wpływem powietrza, światła i temperatury. Dlatego prawdziwy olej lniany kupuje się w aptece lub w sklepie ze zdrową żywnością, zawsze z lodówki, w ciemnej butelce, z datą tłoczenia (nie dłużej niż 3 miesiące wstecz). Po otwarciu — zawsze w lodówce.

Jak go używać?

Olej lniany jest tylko do zimnych zastosowań. Nigdy nie smażymy na nim, nie dodajemy do gorącej zupy w garnku. Wysoka temperatura niszczy Omegę 3 i tworzy z niej szkodliwe utlenione produkty.

Co kupić: „Olej lniany tłoczony na zimno, wysoko linolenowy” lub „Budwigowy”, ciemna butelka, krótki termin przydatności (paradoksalnie — im krótszy termin, tym lepszy olej), przechowywany w lodówce już w sklepie.
Uwaga: Kto nie powinien jeść oleju lnianego: kobiety w ciąży (ryzyko poronienia), osoby biorące leki przeciwzakrzepowe (np. warfarynę, acenokumarol) i beta-blokery, osoby przed planowaną operacją, pacjenci na lekach przeciwpsychotycznych i silnych NLPZ. W razie wątpliwości — zapytaj lekarza.

Olej kokosowy — znajomy, ale skomplikowany

Olej kokosowy był kilka lat temu modny — jedzono go łyżkami, smarowano nim wszystko, nazywano „superfood”. Potem wrócił z powrotem na pozycję „podejrzany”. Prawda, jak zwykle, leży pośrodku.

Co jest w oleju kokosowym?

Olej kokosowy w 80–90% składa się z tłuszczów nasyconych — tych samych, których pełno w maśle i smalcu. Ale jest jedna istotna różnica: dominuje w nim kwas laurynowy (50%), który w organizmie zamienia się w monolauryn — substancję o działaniu przeciwwirusowym, przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybiczym. To jedyny tłuszcz pokarmowy z takim bonusem.

Kiedy używać oleju kokosowego?

Jak poznać na półce: „Olej kokosowy nierafinowany” lub „virgin coconut oil”. W słoiku (nie plastiku), w temperaturze pokojowej stały jak masło — powyżej 26°C robi się płynny. Zapach kokosowy, przyjemny. Jeśli nie pachnie — to wersja rafinowana, straciła większość korzyści.
Uwaga: „Olej kokosowy utwardzony” lub „tłuszcz kokosowy” w ciastkach i batonach to często wersja mocno przetworzona, która traci zalety kwasu laurynowego. I jeszcze jedno: olej kokosowy podnosi cholesterol LDL u niektórych osób — jeśli masz już wysoki cholesterol, ogranicz go i postaw raczej na oliwę.

Margaryna i tłuszcze trans — trzymaj się z daleka

Margaryna powstała jako tani zamiennik masła. Producent bierze olej roślinny — najczęściej słonecznikowy, sojowy, palmowy — i „utwardza” go chemicznie. Żeby był stały, smarowalny, „jak masło”. Przy okazji powstają tłuszcze trans — najgorsze z możliwych.

Co te tłuszcze robią w organizmie?

Jak rozpoznać je na etykiecie?

Szukaj następujących określeń — jeśli je widzisz, odkładaj produkt na półkę:

Praktyczny test: W sklepie weź do ręki dowolną paczkę wafelków, ciastek maślanych (ironia — najczęściej bez masła!), pączków, gotowego ciasta francuskiego. Przeczytaj skład. Jeśli widzisz „częściowo uwodorniony olej” lub „tłuszcz utwardzony” — masz w ręce tłuszcze trans. Odłóż. Zastąp czymś innym lub upiecz samodzielnie.

Czy są margaryny „dobre”?

margaryny miękkie (w kubku, z olejów nieuwodornionych), które reklamują się jako „zdrowe dla serca”. Technicznie — nie zawierają tłuszczów trans (lub śladowe ilości). Ale to wciąż produkt mocno przetworzony, często z dodatkiem emulgatorów, barwników, sztucznych witamin. Jeśli naprawdę zależy Ci na zdrowiu — wybierz prawdziwe masło od krowy lub oliwę. Margaryna nawet w „lepszej” wersji jest tylko „mniej zła”, nie „dobra”.

Krótko — co na co

Do zimnych sałatek i surówek

Do smażenia krótkiego (jajecznica, naleśniki, warzywa)

Do smażenia głębokiego (frytki, kotlety)

Do pieczenia

Do dziecięcego jedzenia (po 6. miesiącu życia)

Trzy zmiany, które możesz zrobić już dziś

Jeśli czytanie tego artykułu ma skończyć się tym, że jutro coś zmienisz w kuchni, to niech to będą trzy rzeczy:

  1. Wyrzuć margarynę i zastąp ją prawdziwym masłem lub oliwą extra virgin. Masło w małych ilościach jest lepsze niż margaryna w dowolnej ilości.
  2. Kup jedną dobrą oliwę extra virgin i jedną butelkę oleju lnianego (z apteki lub sklepu zdrowej żywności, z lodówki). To są Twoje dwie główne „zdrowe tłuszcze”.
  3. Przeczytaj skład tych trzech produktów, które jadasz najczęściej (masło orzechowe, ciastka do herbaty, ulubiony batonik). Sprawdź, czy nie ma tam „częściowo uwodornionego oleju”. Jeśli jest — poszukaj alternatywy.

To wszystko. Trzy małe zmiany w tygodniu mogą zrobić więcej dla Twojego serca, mózgu i żołądka niż najdroższe suplementy.

Nasyć się dobrym tłuszczem. Naprawdę jest Twoim przyjacielem.

Chcesz dopasować dietę do swojego organizmu?

Podczas indywidualnej konsultacji ułożymy plan żywieniowy uwzględniający Twoje dolegliwości, styl życia i cele zdrowotne.

Umów konsultację →